Szczep im. Romualda Traugutta

Pieśni obrzędowe

Płonie ognisko
Wertepy
Świeca
Płomienie
Dogasa ognisko
Pożegnanie gór
Pieśń instruktorska
Prowadź melodio ma
Idziemy w jasną

„Płonie ognisko”
Płonie ognisko i szumią knieje
Drużynowy jest wśród nas
Opowiada starodawne dzieje
Bohaterski wskrzesza czas
O rycerstwie spod kresowych stanic
O obrońcach naszych polskich granic
A ponad nami wiatr szumny wieje
I dębowy huczy las.

Płonie ogień jak serca gorący
Rzuca niebo iskry gwiazd
Jedna przeszłość i przyszłość nas łączy
Szumi wokół senny las
W blasku iskier jawi się historia
Tyle zdarzeń miało barwę ognia
Przy ognisku zasiadły wspomnienia
Dziejów kraju uczą nas.

A dokoła jak Polska szeroka
Płoną ognie młodych serc.

Już do odwrotu głos trąbki wzywa
Alarmując ze wszech stron
Wstaje wiara w ordynku szczęśliwa
Serca biją w zgodny ton
Każda twarz się z uniesienia płoni
Każdy laskę krzepko dzierży w dłoni
A z młodzieńczej się piersi wyrywa
Pieśń potężna pieśń jak dzwon.

„Wertepy”
Przed nami górskie bezdroża
I świerków na grani szum
Za nami ludzkie skłębione morza
I miasta skłócony tłum

W dal wertepami
Idziemy w świat
Słońce przed nami
I drzewa przed nami i wiatr

Tam w lesie ognisko płonie
W płomieniach już trzaska chrust
Gdy nad ogniskiem ogrzejesz dłonie
Nic więcej nie trzeba już.

Blask pieści włosy dziewczyny
Czarniejsze niż nocy mrok
Nad ogniem iskry leniwie płyną
Z gwiazdami myli je wzrok.

Tam w dole światła migocą
Jak roje upadłych gwiazd
Jak dobrze w górach wędrować nocą
I wdychać znad grani wiatr.

Na wschodzie już gwiazdy bledną
Zew dali już wzywa nas
Więc dalej przebyć tę drogę jedną
Tę drogę do granic dnia.

„Świeca”
Dlaczego dopalasz się świeco
Na ekranie mego snu
Dlaczego tak niedaleko
Widzę płomień gasnący już
Dlaczego ręce mi grzejesz
Ciepłem ludzi siedzących w krąg
Dlaczego budzisz nadzieję
Że trwać będzie zaklęty krąg.

O płomieniu nie gaśnij trwaj
Migocąca chwilo przeszłości
O płomieniu wędrujesz przez kraj
Mała kroplo ludzkiej miłości.

Dlaczego serce mi bije
Gdy rękoma czuje wasze ręce
Dlaczego budzisz nadzieję
Dlaczego chcesz więcej i więcej
Dlaczego widzisz przyjacielu
W pustym kręgu postacie zamglone
Dlaczego jest nas tak wielu
Zapatrzonych w czasy minione.

Odpowiedzi nie będzie kolego Tu nie będzie wykrzyknika ni kropki
Tylko ręki mocniejsze ściśnięcie
Tylko w gardle lodowate sople
Odpowiedzi nie ma mój kolego
Tylko zadrży z lekka świecy płomień
I nie dowiesz się nigdy dlaczego
W śnie wciąż wracam do najmilszych wspomnień.

„Płomienie”
Już późno wieczór oddycha
Już noc niewiadoma i cicha
Już pora rozpalić ogniska
Nie wiedzieć gdzie gwiazda, gdzie iskra.

Płomienie, płomienie, czerwone okruszyny słońca
Płomienie, płomienie, czekamy aż wypalą się do końca
Płomienie, płomienie, na twarzach został ślad gorąca
Płomienie, płomienie, czekamy, aż wypalą się do końca.

Już późno makiem zasiało
Już sen twarz pochyla swą białą
Nad żarem popiołów motyle
Więc jeszcze popatrzmy przez chwilę…

Płomienie, płomienie, czerwone okruszyny słońca
Płomienie, płomienie czekamy, aż wypalą się do końca
Płomienie, płomienie, na twarzach został ślad gorąca
Wspomnienie, wspomnienie, co nigdy nie wypali się do końca.

„Dogasa ognisko”
Dogasa ognisko, otula je mgła
Świerszcz na swych skrzypeczkach nocny koncert gra
Zanućmy cichutko zawtórujmy mu
Dobranoc, dobranoc, pogodnego snu

I zatoczmy kręgiem w koło
Rzućmy czar w ognisko
Niech się spełnią nam marzenia
Niech się spełni wszystko
Żeby jutro było słońce
Ptak mógł w gniazdo wrócić
Żeby wierzba nie płakała
Przestała się smucić

Dogasło ognisko jeszcze w oczach blask
Senne drzewa szumią więc my jeszcze raz
Zanućmy cichutko, zawtórujmy im
Dobranoc, dobranoc, niech się spełnią sny

„Pożegnanie gór”
Słońca dysk zaginął gdzieś w konarach
Na polanę spłynął szary mrok
Smętnie zadzwoniła gdzieś gitara
W ciemnej ciszy czyjś zamiera krok.

Przy ognisku wędrowców gromada
W blasku iskier zamarł cieni krąg
Wysłuchując starych opowiadań
Zasłyszanych, gdzieś daleko stąd.

Pięciolinią wyznaczonym szlakiem
Błądzi zapomniany niemy cień
O swych troskach smętnie zadumany
Żegna świątek odchodzący dzień.

Znika w dali kalejdoskop twarzy
Zgasłych ognisk dym już sięga chmur
Pomyśl ile niespełnionych marzeń
Łączy z sobą pożegnanie gór.

Już nie zginą góry z moich wspomnień
Oczy ikon nieprzebyty szlak
Szumu jodeł nie da się zapomnieć
Będziesz do nich wracał w swoich snach.

„Pieśń instruktorska”
Tam w lesie nad jeziorem
Wśród wysokich, smukłych drzew
Wesoły ogień płonie i echo niesie śpiew
Najmilej nam się gwarzy
W tę letnią, jasną noc
Młodzi, starzy
Z ognia czerpią swoją moc
Płyną pieśni w letnią noc
Tam młodzi, starzy
Z ognia czerpią moc.

Podajmy sobie dłonie
I wspólny splećmy krąg
Niech iskra twórczej pracy
Przeniknie z rąk do rąk
Romantyzm naszych marzeń
W powszedni wplećmy dzień
Chodźmy dalej, chodźmy wyżej
ponad cień
Instruktorski splećmy krąg
Niech przyjaźń krzepi siłę naszych rąk

„Prowadź melodio ma”
Prowadź melodio ma
Prowadź mnie moje granie
Poprzez góry i doliny
Póki starczy mi sił

„Idziemy w jasną”
Idziemy w jasną, z błękitu utkaną dal
Drogą wśród pól bezkresnych
I wśród zbóż szumiących fal

Cicho, szeroko jak oko spojrzenie śle
Jakie się snują marzenia
W wieczornej spowite mgle

Idziemy naprzód i ciągle pniemy się wzwyż
By zdobyć szczyt ideałów
Świetlany, Harcerski Krzyż.

2015 Szczep im. Romualda Traugutta