Aktualności:

„Radość życia jest” – drużyna im. Traugutta u progu Niepodległości

Problemy majątkowe, dbanie o oceny szkolne, liczne ćwiczenia i pilnowanie obowiązkowości – to jedne z kilku wyzwań, z jakimi musiał liczyć się drużynowy harcerski na kilkanaście miesięcy przed odzyskaniem przez Polskę Niepodległości.

Była jesień roku 1917. Nad Pabianicami zapadł zmrok. Dom Antoniego Hermela, lokalnego majstra tkackiego otulała ciemność, przez którą przebijało się wątłe, ledwo widoczne przez zasłonięte okno światło lampki naftowej. Płomień oświetlał biurko w pokoju, przy którym kilkunastoletni syn tkacza uwijał się pochylony nad dokumentami. Młody Antek, który imię nosił po swoim ojcu, był dumą rodziny. Uczył się w prestiżowym Gimnazjum im. Mikołaja Kopernika, pierwszej polskiej szkole w Łodzi, ulokowanej w samym centrum miasta, przy ulicy Nowocegielnianej, wśród okazałych kamienic i imponujących fabryk. Antek biegle włada kilkoma językami. O ile znajomość niemieckiego czy rosyjskiego nie była niczym dziwnym, to coraz lepszy angielski cieszył rodziców. Jego zainteresowania nie kończą się jednak na nauce. Hermel jest również harcerzem., i to nie byle jakim, bo w szarży drużynowego.

To właśnie poczucie obowiązku, jaki spoczywa na drużynowym nie pozwalało mu zasnąć przed ukończeniem zadania. – Felek, Jaś, Heniek – wymieniał w myślach młody Antek, od niedawna drużynowy III Drużyny Harcerskiej im. Romualda Traugutta, założonej ledwo dwa lata wcześniej. Poprzedni drużynowy – Mieczysław Iwański skończył już szkołę i objął stery w drużynie numer V, zostając jednocześnie instruktorem w całym Okręgu. Drużynę zostawił w dobrej kondycji. Antek wiedział też, że nie ma żartów. Kilka dni przed mianowaniem na funkcję, komendant Okręgu – druh Stefan Szletyński, ambitny i surowy organizator w jasnych słowach rozkazu wezwał swoich podkomendnych do punktualności i obowiązkowości. – To będzie długa noc – pomyślał Antek, wzdychając i wertując kolejne strony raportu wewnętrznego, który miał trafić do Głównej Kwatery Związku Harcerstwa Polskie

Tak mógł wyglądać wieczór dla jednego z łódzkich skautów. W Europie trwała Wielka Wojna – zbrojne starcie pomiędzy państwami centralnymi a aliantami zrzeszonymi w Entencie. Na mapie Starego Kontynentu brakowało Polski, która od 122 lat znajdowała się pod panowaniem zaborców. W takich warunkach kształtował się polski skauting, czyli harcerstwo, które z Lwowa rozkwitło na teren pozostałych zaborów, w tym Kongresówki i robotniczej Łodzi.

Ciekawy i nowatorski Ruch opisany przez Andrzeja Małkowskiego, trafił na podatny grunt, zarówno młodzieży, jak i działaczy patriotycznych chcących zaszczepić w młodych ideę walki o niepodległość. Dziesięciopunktowe Prawo Harcerskie miało kreować przyszłe elity państwowe – kierującą się wysokimi pobudkami, czystą moralnie i gotową h dla poświęceń dla ojczyzny.  Patriotyczna młodzież, wychowana na etosie obrony dawnych Kresów, literaturze sienkiewiczowskiej i powstaniach narodowych marzyła o wolnej Polsce i atrakcyjnie postrzegała harcerstwo, które ówcześnie jawiło się jako zaprawa przed służbą wojskową i walką narodowowyzwoleńczą.

Od 2 listopada 1916 największą organizacją harcerską na terenie Królestwa Polskiego był Związek Harcerstwa Polskiego, który połączył się z Polską Organizacją Skautową. Warszawski zjazd zjednoczeniowy zwieńczono defiladą, którą odebrał sam Józef Piłsudski w towarzystwie ks. Jana Mauersbergera, przewodniczącego Komendy Naczelnej ZHP. Dla Komendanta aktyw harcerski był szansą na dopływ dobrze wyszkolonych ochotników. Skaut-harcerz musiał pracować nad sobą, dbać o tężyznę fizyczną i rozwój szkolny. Wielu z nich było absolwentami kursów terenowych, znało obsługę mapy, musztrę, podstawy łączności i pierwszej pomocy.

1916 r. Komendant J. Piłsudski i ks. Mauersberger (obok) w otoczeniu innych osób
przyjmują defiladę drużyn skautowych w parku Sobieskiego 3 Maja.
Źródło: „Z dziejów Harcerstwa Polskiego 1910-1939” – opis ze strony 16wdh.pl.

Plutony oraz drużyny rosły jak grzyby po deszczu. Na terenie Okręgu ZHP VI a (liczba rzymska wskazywała obszar działania, natomiast litera alfabetu płeć: a dla chłopców, b dla dziewczynek) zostaje powierzony druhowi Stefanowi Szletyńskiemu, który koordynuje pracą drużyn na terenie między innymi: Łodzi, Łęczycy, Pabianic, Ozorkowa, Rawy, Tomaszowa. W samej Łodzi działa pięć drużyn męskich, z których każda liczy po ok. 100 członków (!). W lipcu 1916 roku łączna organizacja na terenie miasta włókniarzy (jeszcze w szeregach Polskiej Organizacji Skautowej) liczyła 560 harcerzy oraz 200 harcerek. Łódź, obok Zagłębia Dobrowskiego, była miejscem najliczniejszego napływu młodych kandydatów z warstwy robotniczej. Samo miasto było jednocześnie cieniem swojej dawnej potęgi. Jeszcze przed wybuchem wojny Łódź mogła konkurować z największymi miastami Imperium Rosyjskiego. Po trzech latach konfliktu wywiezienie części zakładów na wschód, brak żywności, drewna opałowego i trudne warunku związane z niemiecką okupacją dawały się we znaki miejscowej ludności. Rosły jednak nastroje patriotyczne, co było korzystne dla ZHP.

Rozkaz Dzienny Okręgu VIa Źródło: Archiwum Akt Nowych, nazwa pliku: 2_76_0_1.2_53_109490510

Organizacja miała charakter hierarchiczny, a panowała w niej atmosfera wojskowego drylu. Celem było wychowanie młodych obywateli, którzy będą wartościowymi jednostkami w społeczeństwie. Komunikacja z pododdziałami oraz warszawską Główną Kwaterą odbywa się za pomocą sieci kurierów międzymiastowych, roznoszących rozkazy oraz meldunki, odbierane i przekazywane następnie przez drużynowych lub ich zastępców. Nic dziwnego – telefon był jeszcze nowinką techniczną, a sama, nie zawsze jawne treść nie mogła być nadawana drogą radiową lub telegraficzną.

Młody Antoni Hermal, którego komendant Szletyński mianował na drużynowego w rozkazie dziennym nr 5 z dnia 8 lutego 1917 roku miał za zadanie dbać o wychowane swoich podopiecznych, cżesto rówieśników lub niewiele młodszych chłopców. Pod sobą sześć zastępów zrzeszonych w trzy plutony. Instukcja nakazywała rozwijać drużyny w cztery plutony po dwa ośmioosobowe zastępy. Nie było to łatwe, ogólna bieda w mieście odbijała się na wątłym majątku drużyny oraz samych harcerzy, o czym pisał w raporcie młody drużynowy. Mimo to, drużyna mogła pochwalić się skromną kwotą pieniędzy w kasie oraz niewielkim zasobem sprzętu.

Źródło: Archiwum Akt Nowych, nazwa pliku: 2_76_0_1.2_53_109490510

Komenda ZHP niezmiennie kładła nacisk na wysoki poziom moralny oraz ideowy chłopców zrzeszonych w drużynach. W „Trójce” drużynowy oceniał go jako zadowalający. Podobnie było ze stopniami szkolnymi, które w ocenie drużynowego uległy poprawie. Jedynie dwóch uczniów powtarzało klasę, co jak na ogólną liczbę 79 harcerzy jest wynikiem bardzo dobrym. Podobnie było z wychowaniem patriotycznym. Drużyna na miarę swoich możliwości brała udział w obchodach patriotycznych.

Hermel w przesłanym do GK raporcie neutralnie odnosił się do wsparcia rodziców oraz pozytywnie oceniał wsparcie ze strony szkoły. Z innych źródeł wiemy, że dyrektor Czeraszkiewcz raczej chłodno oceniał „wywrotowe” aktywności uczniów, mimo że sam Hermel zaprzeczył w raporcie, jakoby jego ćwiczenia kolidowały z zajęciami szkolnymi.

Harcerze uprawiali sporty: piłkę nożną, kolarstwo, pływanie, wędkarstwo, jazdę konną, tenis i krykiet. Na zbiórka był czas na gimnastykę, a sam poziom rozwoju fizycznego drużynowy ocenił jako niezły. Lepiej wyglądała u harcerzy znajomość geografii i historii Polski. Chłopcy sformowali również orkiestrę i chętnie angażowali się w śpiew. Drużyna musiała mieć problem ze stopniami – niewiele ponad połowa członków mogła się pochwalić tytułem „Harcerze III klasy”, jedynie drużynowy był na drugim poziomie. Nie zdobywano wiele sprawności, chociaż dziś porównalibyśmy je raczej do współczesnych specjalności. Zainteresowanie wśród „Trauguttowców” budziła elektrotechnika oraz introligatorstwo. Pozytywny wydźwięk znajdujemy w odpowiedzi na pytanie nr 32, w którym dowództwo chce poznać ogólny nastrój panujący wśród chłopców w drużynach. Czytamy, że „Trójce” nastroje panują dobre i jest „radość życia”. Z języka francuskiego „radość życia” to inaczej „joie de vivre„, co można tłumaczyć jako stan wewnętrznego zadowolenia, pogody ducha i pasji.

Raport dla Głównej Kwatery otwiera nam oczy na zupełnie inną epokę i rzeczywistość działania. Mimo trudów, w jakich przyszło funkcjonować ówczesnym skautom, z relacji przebija się optymizm i poczucie obowiązku, z jakim młody drużynowy uzupełniał kolejne strony. Dzięki jego pracy wiemy, że w drużynie panowała „Radość życia”.

2015 Szczep im. Romualda Traugutta