Szczep im. Romualda Traugutta

Aktualności:

Relacja z obozu 3 ŁDH… z 1931 roku

Dla dzisiejszej młodzieży zrzeszonej w Szczepie im. R. Traugutta pojęcie „obozu” kojarzy się przede wszystkim z wyjazdem na określoną stanicę harcerską, wycieczkami pieszymi, ogniskami, budową „chatek”. A jak kwestia obozowania wyglądała u naszych rówieśników sprzed 88 lat, latem 1931 roku? Zapraszamy do zapoznania z relacjami z obozu 3 ŁDH im. R. Traugutta, zamieszczonych w czasopiśmie samorządu uczniowskiego I LO „Życie Młodzieży”.

Opis obozowiczów jakby znajomy…

Tu warto nadmienić, że na rok 1931 przypadało 15-lecie istnienia drużyny, stąd może wynikać ambitna skala planowania wyprawy. Z notatek możemy się dowiedzieć, że obóz trwał 6 tygodni, a odbył się w miejscowości Mikołajewszczyzna, obok Stołpców, na terenie dzisiejszej Białorusi. Obozowisko zostało ulokowane bezpośrednio nad rzeką Niemen.

Na program obozu złożyła się bliżej nieokreślona służba na rzecz miejscowych Białorusinów, spływy kajakowe, dalekie wycieczki piesze po rodzinnych stronach Adama Mickiewicza oraz zapoznanie z pracą żołnierzy Korpusu Ochrony Pogranicza, służących najprawdopodobniej w kompanii granicznej KOP „Mikołajewszczyzna”, pod dowództwem kpt. Witolda Kopyckiego.

Mapa rozmieszczenia batalionu KOP “Sołpce” z zaznaczeniem granicy polsko-sowieckiej i miejscowością Mikołajewszczyzna, gdzie obozowali harcerze z 3 ŁDH
fot. Wikipedia
Jak przebiegłaby dziś podróż z Łodzi na obóz “Trójki”? Z tą różnicą, że wtedy wyprawa przebiegała pociągiem…

Żołnierze na co dzień strzegli granicy ze Związkiem Sowieckim i trzeba zdać sobie sprawę, że była to służba poważna, bo okolice Niemna były regularnie infiltrowane przez agenturę wroga. – “Największą akcję przeprowadził w nocy z 3 na 4 sierpnia 1924 r. w polskiej miejscowości Stołpce nad Niemnem ok. stuosobowy oddział dywersantów, przetransportowany do granicy ciężarówkami Armii Czerwonej. W czasie napadu zniszczeniu uległa m.in. miejscowa komenda Policji Państwowej oraz gmach poczty. Wśród ofiar byli polscy policjanci oraz urzędnik miejscowego starostwa” – czytamy na portalu „dzieje.pl”. Dla harcerzy musiała być to prawdziwa lekcja patriotyzmu, wystawionego niedługo potem na dużą próbę…

Świetna relacja, która pozwala odczuć klimat ówczesnego obozu

Mimo bliskości granicy, praca na obozie przebiegała normalnie, a jak informuje nas „Życie Młodzieży”, w trakcie trwania wypoczynku zdobyto ponad 50 sprawności i stopni, i to przy 12 uczestnikach! Z innej relacji możemy dowiedzieć się, że już pół roku później “Trójka” liczyła nawet 68 harcerzy! To się nazywa świetny nabór…

Jak widać, pewne elementy pracy harcerskiej pozostały niezmienne. Dalej jeździmy w odległe rejony kraju (mimo, że jego granice uległy zmianie), odbywamy wędrówki, pływamy na kajakach, staramy się poznać lokalne miejscowości. Zmieniła się na pewno długość obozu, co za tym idzie, również jego tempo. Rytm życia pod namiotami 90 lat temu na pewno był spokojniejszy, wypełniony codziennymi obowiązkami obozowymi, bez napiętego programu.

Która opcja podoba Wam się bardziej? Zachęcamy do komentowania i dzielenia się wrażeniami.

2015 Szczep im. Romualda Traugutta